poniedziałek, 26 marca 2018

Scena Rpgmaker Obecnie

Polska scena rpgmakera to śmierdząca dziura pozbawiona klimatu. Zdominowana przez ludzi, którzy narzekają na program, ale nie potrafią w nim nic stworzyć, oraz przez takich, którzy nabijają się z gier w rmie, ale nie potrafią tworzyć jakichkolwiek gier. To zwyczajni zazdrośnicy, którzy żywią się zazdrością do tych, którzy coś tworzą. Nie warto zapominać o tych, którzy znają program od a-z, ale ciągle szukają w nim jakiś wad i uczą się na pamięć różnic między kolejnymi jego wersjami, ale też niemal nic nie tworzą. Do tego dochodzi blokowanie tematów pisanych przez ludzi mających sentyment do sceny sprzed lat.... Brakuje po prostu realnego zainteresowania i zajawki grami RM wśród przebywających na forach rm stałych użytkowników. Nieważne czy coś tworzą czy nie. Kojarzę, że to gry z RM napędzały pasję użytkowników odkąd scena istnieje. Na polskiej scenie np: Czasoprzestrzeń 3. Ogólnie na świecie to m.innymi Ahriman Prophecy. Gry z RM obecni stali użytkownicy mają po prostu w większości gdzieś (!) Bywa, że w trakcie rozmów na spamowych czatach typu Discord traktuje się wspominanie o nich jak SPAM (!) Do tego doszli obecnie tak zwani youtuberzy, którzy kręcą rmowe filmiki związane z rm. Postanowiłem odpalić kilka filmów z cyklu gameplay i zamiast dostać angażujące filmiki z rozgrywki dostaję z 5 minut za przeproszeniem pieprzenia i wymówek dlaczego film nie pojawił się wcześniej, albo jaki to problem był z jego nagrywaniem zanim w ogóle przejdzie do właściwej gry. Totalnie nudne pieprzenie o niczym. Zastanawiam się jakby to miało kogokolwiek obchodzić skoro na dzieńdobry tych wyświetleń lub komentarzy jest niemal tyle co nic. Kiedy już jednak gra ruszy do przodu autor filmu prowadzi grę tak ospale i nudno, że chce się wyłączać te cholerstwa po 5 minutach. Jeśli prowadzący coś mówi to mówi tak oczywiste i nudne i nieciekawe rzeczy, że ja osobiście nie wytrzymuje z nudów oglądając te crapy.  Mnóstwo jadu i zazdrości na forach, ale i youtube. Wystarczy, że o jakiejś grze zrobi się głośno np: o Pogromcy Pustki - to zaraz ta pseudo elita - zazdrośników i frajerów zbiorowo atakuje autora gry i go obraża za jego plecami. Straszliwa banda hipokrytów, których pożera wściekłość, że ktoś znajduje siłę do tworzenia wszystkiego na własną rękę i przy tym nie stroni od dobrej autopromocji. Niestety ci frajerzy wymagają fałszywej skromności. Najczęściej wymagają jej ludzie, którzy nie stworzyli żadnej gry. Gdzie skromność w ich podłości i byciu totalnymi szmatami podkładającymi nogę prawdziwym twórcom ? Gdzie tam mowa o jakiejś konstruktywnej krytyce ? Nie podoba wam się jakiś element gry lub kilka z nich ? Dlaczego tego nie napiszecie zamiast jechać autora po całości ? Nie wyszło wam w temacie gier to się wyżywacie na jednym człowieku frajerzy !?.. Youtube zalęga fala komentarzy zazdrosnych frajerów, którzy nie potrafią stworzyć nic. Na forach brakuje właściwej obsługi i administracji. Admini i modzi tworzą kółka adoracji nabijania się z rmówek i dowartościowywania się jakimiś kursami i pseudo-teoriami tworzenia, które poznają w internecie, ale nie prowadzi to do realizacji jakichkolwiek gier. Nie brakuje durnych rozmów na discordzie o tym jak zauważyli np: w trailerze jakiejś zagranicznej rmówki odstający biust, a na forach ta sama grupa nie napisze komentarza o kilkakrotnie lepszych grach, które publikowane są na forum. Nie muszę wspominać o tym, że nie zagrają nawet w grę, której tematem przewodnim był screen z fragmentem biustu. Obecnie jak dla mnie scena rm wygląda jak śmierdzący ściek, do którego czasem jakiś utalentowany człowiek wrzuca przyzwoitą i ciekawą grę zrobioną z wizją i pasją, ale to wszystko poza tym pływa w odmętach syfu jaki tworzą stali użytkownicy. Nie muszę nawet wspominać o tym, że w moim temacie z demotywatorami RM jakiś baran nabijał się z Gońca RM. Ta scena jest gówno warta. Jeśli scena to te więzi, które trzymają obecnie użytkownikow to jest to zdecydowanie jeden wielki spam i śmietnik napędzany zazdrością niespełnionych twórców gier - nieudaczników, którzy nie potrafią stworzyć ani jednej porządnej gry...
Co z programem ? Sam program jest ok. Jest wystarczający do zrobienia świetnych gier RPG, ale kiedy chcemy wyjśc poza łamy rpg  - szczególnie w gry czasu rzeczywistego warto się jednak rozejrzeć za innymi programami. Bardzo polecam stronę rpgmaker.net. Jest niezmiennie cudownym miejscem dla fanów gier w RM totalnie odcięta od syfu, który zalał polską scenę rm.

czwartek, 22 marca 2018

Odśmiecanie dysku z gier komercyjnych cz. I

Postanowiłem zrobić porządki na dysku w związku z grami komercyjnymi dużych studiów. Większość gier okazało się dla mnie schematycznych, nudnych i pozbawionych poczucia prawdziwego wyzwania. Po krótce przedstawię wam dlaczego owe gry zostały wyekwipowane z mojego dysku.



American Alice Madness Returns - gra szybko poleciała z dysku. Względem pierwszej części wypadła gorzej. Plansze stały się zamknięte i arenowe natomiast systemy walki i rozgrywki poleciały na łeb na szyję. Zamiast ciekawych pomysłów i w pełni platformowego uproszczonego szaleństwa z pierwszej części gra otrzymała system walki z sporą ilością uników, ale kosztem skomplikowania sterowania dotyczącego pojedynczych przeciwników. W ten sposób gra zatraciła platformowy rozmach i prostotę kosztem skupienia na walkach.. Liczba broni i ich zróżnicowanie również uległy zmaleniu natomiast same etapy wg. mnie straciły swój platformowo-zręcznościowy charakter i zmieniły się w areny co stanowi o tym, że gra jest niemal zupełnie inna od pierwszej części...To bardzo dobra gra, ale zmiana podejścia do tego co oferowała pierwsza część nie przyciągnęła mnie na dłużej.



Bioshock - Nieustanne quick save, oraz nieśmiertelność bohatera w vita-chamberach sprawiają, że gra szybko zaczyna nudzić. Gra polega w większości czasu jej trwania na gonitwie z przeciwnikami...Wyglądają oni jak wyrwani z balu przebierańców fanów myszki migi i świngi pigi. Nie brakuje w grze innych dziecinnych naleciałości. Przykładem jest pomysł na małe dziewczynki i ich tatusiów w formie powtarzania ich kopii do końca gry.  Co prócz berka z wariatami ? Jeśli mamy jakąkolwiek amunicję gra polega na likwidacji  przeciwników za pomocą zdobytych broni i zbieraniu jakichkolwiek mikro zasobników amunicji, aby znów przez chwilę gra się nie zmieniła w berka. Bronie nie mają mocy. W ogóle nie czuć ich siły, ale to mały szczegół -Totalnie brakuje w tej grze realnie odczuwanej grozy ponieważ nie ma poczucia konsekwencji w związku z stratą życia przez bohatera jak choćby kombinowania z jakimikolwiek sekwencjami gry. To dość mozoolna i schematyczna tunelowa naparzanka, która próbuje bronić się stylistyką graficzną etapów, ale nie potrafi bronić się dobrze zrealizowaną rozgrywką i klimatem grozy. Po prostu dla mnie nużąca gra z paroma pomysłami, które są uproszczonymi elementami genialnego System Shocka 2. Słabo. Bardzo słabo.


Quake 4 - Co oni zrobili z genialnego Quake 2. Wsadzili parę pomysłów z Quake 2 do specyficznie"plastikowego" engina Dooma 3 - nieco przyśpieszyli rozgrywkę względem Dooma 3 w niemal identycznie wyglądających etapach. Grze brakuje mocy i stylu rozgrywki charakterystycznego dla serii. Zniknęła świetna metalowa muzyka z Quake 2 i zniknął niesamowity projekt technologicznych etapów na rzecz mrocznych korytarzy ala Doom 3. Gra jest szybka i to jest plus, ale nie ma w ogóle poczucia, że gra się w Quake. Masz wrażenie, że grasz w szybszego Dooma 3. Jedyne echa dawnego quake oodbijają się lekko w zachowaniu niektórych przeciwników, ale ogólne odczucie jakby się grało w inną zupełnie grę...


Ace Combat Assault Horizon - Brak klimatu rozgrywki typowego dla Ace Combat. Dodatkowy system gry w postaci walki w  zwarciu nie ratuje wg. mnie chaosu i braku pomysłów na misje. Brakuje grze genialności pomysłów na etapy wykorzystując pomysły na zręcznościowe ich prowadzenie za każdym razem w dość nietpowy sposób - co potrafił robić skutecznie Ace Combat 3.
Dobra gra, ale wg. mnie chaotyczna. Póki co wrażenia mam po pierwszej tylko misji...


Soma - Groza występuje w tej grze. Historia, którą opowiada jest częściowo odzwierciedlona w lokacjach  - jednak w większości czasu w bardzo banalny i oczywisty sposób.
Brakuje w tej grze prawdziwego interfejsu, menu i realnej rozgrywki. Taka Amnesia Machine for Pigs, ale w niedalekiej przyszłości. Zawód. Mimo, że ukończyłem to gra dała mi spory zawód - bo w sporej części jej trwania była po prostu nużąca. W zapowiedziach samej gry przedstawiano mi coś zupełnie innego i bardziej futurystycznego, a zarazem złożonego. Nie.








wtorek, 27 lutego 2018

Jak ja to wszystko widzę ?

Jak to jest, że ludzie zainteresowani tematem nie mogą tak naprawdę w pełni poznać się bliżej i połączyć się w swoim hobby ? Dlaczego anonimowy admin jakiegoś tam rmowego sajtu bawi się w decydowanie kto z kim i kiedy i odcina wiele ludzi od wspomnien związanych z sceną rm - wspomnień związanych z ludźmi i przedsięwzięciami. DOCHODZI do tego, że otacza się osobami, które tworzą kółko nabijania się z ludzi, którzy tworzą gry w RMIE. JAKIM prawem jakiś anonimowy typ myśli, że może decydować kto ma przynależeć do społeczności a kto nie szczególnie, że to anonimowy typ, który wśród rzeszy osób, które są skłonne poznać się realnie zachowuje się jak tchórz wykorzystując w pełni swoje ukrycie w sieci do własnych często niecnych celów. W  tym nie było by nic złego gdyby nie absurdalność sytuacji - odcina się pasjonatów rma, a zostawia tych, którzy hejtują rma, a co najmniej mają rm głęboko w 4 literach... Czy taka osoba może bawić się w sterowanie kto powinien przynależeć do społeczności, a kto nie ? Skoro doszło do tego, że otacza go gromadka ludzi, którzy mają gdzieś gry w RM  i to oni najbardziej wpływają na to jak prowadzone jest forum o tematyce, którą prowadzi wspomniany admin ja nie widzę w tym żadnego sensu szczególnie zważywszy na to co napisałem na początku. Od tematu się odcina niejednego pasjonata dzięki zagrywkom admina, który jest w stanie blokować dosłownie wszystko każdemu użytkownikowi łącznie z kontami i ich elementami, a także tematami wspomnień łączącymi ludzi sprzed lat. Spotkałem się nie raz z sytuacjami masowych naśmiewanek z ludzi tworzących gry prowadzonych przez admina na jednym z czatów. Oczywiście w kółku hejterów i zazdrośników prym wiodą ludzie, którzy nie potrafią stworzyć ani jednej sensownej gry. Jeśli mieli do tego zapał i wyobrażali sobie, że tworzą arcydzieła, a w rzeczywistości stworzyli namiastki gier podchodzace pod crapa - to nic dziwnego, że wolą siedzieć w towarzystwie admina i nabijać się z gier w rmie niż stworzyć coś samemu - już dawno pogodzili się z tym, że nie potrafią, ale co z nimi ?. Frajerzy i zazdrośnicy. Spotkałem nawet jeden przypadek, który był tak zazdrosny o tworzoną grę, że filmiki na youtube, które dotyczyły rozgrywki z wspomnianej gry - zaspamował dziesiątkami złośliwych i pełnych jadu i zazdrości - wiadomości. Co to za ludzie ? Zbieranina z randomowych sajtów o rmie ? Wolą sobie zastąpić braki w  talencie, zdolnościach umiejętnościach do tworzenia gier - hejtowaniem tych, którzy mają do tego pasję i się nie poddają, tworzą ? Wolą pokazywać jakimi są cieniasami i frajerami w grupie innych anonimowców aniżeli sami zabrać się i stworzyć jakąkolwiek grę. Jak to wygląda - nie inaczej niż kółko zazdrosnych clownów, które podbudowują swoje żałosne ego nabijaniem się z pasji do rma i nieograniczonej kreatywności...A sam admin ? Schowany w sieci typ, który ciśnie personoalnie po ludziach - ocenia ich życie, podejście do rma, oraz nakręca masowe hejty. Niejednokrotnie obraża wykorzystując fakt, że adminuje na forum o tematyce, która podlega hobby wielu ludzi w tym tych, których od tego odcina... Co z innymi sajtami ? Mamy jeszcze jeden dość aktywny, ale tutaj admin totalnie udaje, że nie widzi co się dzieje mimo, że jego sajt używa forum wspomnianego wcześniej kółka wzajemnej adoracji...Najlepiej udawać, że się nie widzi....No cóż pozostał jeszcze rpgmaker i ludzie, którzy mają do niego prawdziwą pasję - którzy siedzą z dala od tego hejterskiego i zazdrosnego zbiorowiska klownów wzajemnej adoracji....

piątek, 23 lutego 2018

RM a ludzie

Czasem się zastanawiam co robią te wszystkie osoby, które wpadają na tak zwaną scenę rpgmakera...
Ileż to osób przecież wśród nich nie gra nawet w gry z RM ? Chodzi tu o jakiś sentyment do czasu, w którym jeszcze liczyli, że może coś stworzą ? Trzyma ich myśl, że moderowanie na takim forum lub bliskie zaznajomienie się z adminami pozwala im czuć się wyjątkowymi i zastępować ich braki w postaci bycia realnymi twórcami gier  lub choćby osobami zainteresowanymi tego typu grami ? Czasem wiele takich pytań pojawia się w mojej głowie. Nie potrafię znaleźć odpowiedzi na obecność kilku osób na scenie, które dosłownie nie interesują się grami w rmie, a co dopiero samym ich stworzeniem...Czego tu więc szukają prócz potrzeby uznania - za nic ? Do czego prowadzi ich RM-owa droga ? Co daje ich obecność na scenie RM ? Zastanawialiście się kiedyś nad tym ? Ja nie potrafię odnaleźć sensownych odpowiedzi na te pytania...a jeśli odnalazłem to gubią się w gąszczu innych pytań..Odpowiedzi zwykle nie są pozytywne, a w najlepszym razie mieszane... to naiwne złudzenie, że osoba, która gra w samą komerchę oczekując od gry w rmie zawyży jej poziom ? Nic z  tego. Gry RM są skierowane do odbiorcy, który czerpie z czystej wyobraźni, aniżeli szalonego naśladownictwa tego co masowe. Przecież gry w RM nie mają tej fotorealistycznej grafiki - są przeznaczone dla innego odbiorcy - człowieka z ogromną wyobraźnią....Po drugiej stronie barykady mam przecież serię kontrofensywnych pytań do tego stanu rzeczy, a mianowicie...Dlaczego wiele osób, które przejawiają nieopisaną pasję do rma - mimo swojej specyficzności mają niesamowicie utrudnione życie na scenie często narzucone od administracji...są to osoby, które albo mają wielki zapał do rpgmaker, albo ludzie, którzy mają sentyment do samej społeczności rpgmakera choćby sprzed kilku lat. Dlaczego tacy ludzie nie są szanowani i docenieni - napędzają oni przecież realną i szczerą rmową społeczność opartą na zajawce do RM nieważne jak szaleni by byli w swojej pasji - są prawdziwi....O co tu chodzi ? Zupełnie przeciwnie odbieram ludzi, którzy spędzają sporo na scenie, ale nie obchodzi ich rm starają się jednak być blisko adminów tym samym wg. mnie negatywnie wpływając na całą społeczność rpgmaker - przecież ich ten temat w ogóle nie obchodzi...No cóż może niektórym ta garść pytań pobudzi trochę szarych komórek...zastanowicie się może nad tym dlaczego jesteście na scenie ? Czy macie sentyment do czasów, w których liczyliście, że może coś uda wam się stworzyć ? Macie sentyment do ludzi na scenie szczególnie tych, którzy są na niej od lat ? Może przede wszystkim naprawdę lubicie gry z RM ? A może naprawdę je tworzycie i chcecie się nimi dzielić ? W najgorszym razie - czy to nie jest tak, że stworzyliście sobie na niej kółko znajomości, w którym gadacie o wszystkich grach tylko nie tych z rma i spamujecie o wszystkim ? Zastanówcie się nad tymi wszystkimi połączeniami ile one pożytku przynoszą. Samo pojęcie sceny czy scena ożywająca itd. są dla mnie abstrakcyjne. Liczy się najbardziej zdrowy rozsądek, którego po prostu wg. mnie niektórym szczególnie istotnym osobom w temacie rpgmakera - wydaje się ostatnio nie raz brakować...a może tylko tak mi się wydaje co ? Spójrzmy jednak obiektywnie....Ileż to przecież wnoszą osoby, które albo przejawiają ogromną pasję do tworzenia kolejnych gier w RM, a w szczególności osoby, które naprawdę lubują się w graniu w gry z RM ?....Obie te grupy przynoszą najwięcej korzyści nie licząc samych for i stron i blogów związnych z tematem. Gdybyśmy więc dołożyli do tych osób strony z materiałami i same fora - pozostałą część społeczności można by uznać za bandę spamerów ? Jaki pożytek przynoszą graczom zainteresowanym RM i samym twórcom gier ? Cięzkie pytania...

RM a Youtube

Natchnęło mnie jak widać na garść przemyśleń...Youtube a RM, a w zasadzie Youtube, a gry....Wszystko sprowadza to gry do jednego....W zestawieniu jednak YOUTUBE z grami RM - jakość doświadczenia z nimi w porównaniu do grania w nie jest niezwykle niska...Aby w pełni zaangażować się w grę z RPGMAKER musisz wejść w tryb imersji z postacią i nią kierować, a jednocześnie poznawać treść i doświadczać rozgrywki na własną rękę, aby te dwuwymiarowe grafiki , także rozgrywka i projekt wrażeń - nabrały głębi i prawdziwych doznań jakie sobie obmyślił twórca - szczególnie to widać w grach nastawionych na grozę - gdzie to decyzje grającego i niepewność tego co nadejdzie czyli właśnie TWOJE doznania z gry połączone z tym wszystkim co pisałem nadają prawdziwy wymiar rozgrywki i głębii przeżyć. Nie da się tego czuć kiedy oglądasz osobę, która gra w daną grę totalnie odrywając Ciebie od wszystkiego co mógłbyś przeżyć grając w tę grę. Kiedy oglądasz takiego "showmana" na youtube po pierwsze on odrywa twoją uwagę od rozgrywki niepotrzebnymi komentarzami i totalnie pozbawia Ciebie niesamowiteego doświadczenia jakim jest przeżywanie dosłowne wszystkiego co oferuje twórca gry - będąc biernym obserwatorem szczególnie w przypadku gry RM gdzie sposób w jaki "doznajesz grę" jest zależny przede wszystkim od Ciebie i twojego zaangażowania - pozostanie obserwatorem spłyca wrażenia z gry do poziomu bezsmakowego naleśnika. Na youtube liczy się bardziej fakt z skupienia na siebie uwagi (aka showmana) jak widać, aniżeli z wrażeń jakie sobie w zamyśle przemyślał twórca gry. Jesteś totalnie oderwany od gry nie tylko przez fakt bycia obserwatorem, ale przede wszystkim także przez to, że takie youtubowe show z graniem w grę z rm rozprasza od rozgrywki z racji samej osoby, która w daną grę gra totalnie odrywając Ciebie od doznania choćby zalążków klimatu gry i immersji. Jak to się dzieje ? Showman przeważnie gada o wszystkim i o niczym. To wszystko jest totalnie destruktywne szczególnie w grach RM gdzie do ich pełnego doznania potrzebne jest totalne zaangażowanie gracza w wszystko co oferuje gra, aby się w nią zagłębić i poczuć niesamowity świat gry - totalnie zapominając, że to tylko zbitek pikseli na ekranie....ale coś znacznie więcej...Jaki więc mam stosunek do tak zwanych LETS PLAY na YOUTUBE  jeśli chodzi o RM ? Zabierasz sobie totalnie przyjemność z gry...w którą mógłbyś zagrać szczególnie jeśli gra jest w twoim ulubionym gatunku, a jeszcze bardziej w interesującym Ciebie stylu. Ogólnie więc oglądanie osoby, która gra w grę na Youtube przechodząc ją od A-Z niemal zawsze uważam za strate czasu w obliczu możliwości grania w ową grę szczególnie jeśli mogła by Tobie dostarczyć niesamowitych wrażeń. Zaznaczam, że chodzi tu głównie o to, że taka osoba nie przekazuje choćby rąbka wrażeń i klimatu jaki daje obcowanie z grą na własnej skórze.... Oglądanie gry z RM na youtube w takiej formie to świadome pozbawianie siebie doznania niesamowitej przygody i wrażeń z gry...upłycenie jej do niemal zera.

czwartek, 22 lutego 2018

Gry RM a pozostałe gry...

Tak ostatnio sobie obserwowałem specyfikę gier komercyjnych. Nic dodać nic ując - zwyczajnie grałem w kolejne tytuły i kasowałem je zarazem z dysku po krótkim czasie z racji znużenia schematycznością...Nie uwierzycie jakie gry skasowałem z dysku po kilku minutach. Tak się nie stało z grami stworzonymi w programie RPGMAKER. Oczywiście nie wszystkimi, bo tak naprawdę gdzieś tak jedna na kilka odkrytych potrafi mnie przyciągnąć w ciągu ledwo kilku minut od odpalenia..pozostałe lecą z mojego dysku w zastraszającym tempie - lub odkładam je gdzieś na poóźniej.....W rzeczywistości to naprawdę dużo zostaje mi do grania.... ponieważ gier tworzonych w RM wychodzi naprawdę sporo. Doceniam tę kreatywność. Docenienie to może niewłaściwe słowo co raczej - uświadczam niezwykłych wrażeń z obcowania z tymi grami. Grając w nie, a nie oglądając jakieś żałosne ich próby przechodzenia na youtube. Zamykam się w nich i staję się częścią ich świata. Tego po prostu nie odczuwam w grach tworzonych przez wielkie studia - tam tego przeważnie nie znajduję. W komercji brakuje mi tej kreatywnej spójności i autorskiej wizji....Najbardziej zadowalają mnie wszelakie gry w formie opowiadań szczególnie grozy, oraz gry nastawione na nietypowe rozgrywki tworzone przez kreatywnych ludzi bazowane lub nie na osobliwych i często skromych historiach...absolutnie rozbraja mnie w nich ta nieschematyczność i pewna spontaniczność, której mi brakuje w grach robionych dla mas. Kiedy nuży mnie kolejna gra wielkiego studia wystarczy, że odpalę kilka gier z rma i jest niemal więcej niż pewne, że w ciągu paru minut odnajdę tytuł, który potrafi mnie wciągnąć...i oderwać od rzeczywistości czego mocno brakuje mi w grach komercyjnych - te działają na mnie ogłupiająco w większości - przyznaję.... Granie w gry RM jest dla mnie zbliżone do podróży - czasem przez różnorodne miejsca, ale najczęściej przez niezwykłe opowieści, których staje się uczestnikiem. Moim ulubionym gatunkiem gier z RM jest HORROR. Uważam za sztukę przedstawić klimat grozy wykorzystując RPGMAKERA. Zaangażowanie postaciami, oraz przygodą, która powoduje dreszcze to dla mnie ogromna sztuka. Potrafię docenić grozę w fantazji, a więc światach, w których nic nie jest w żaden sposób codzienne i typowe...uwielbiam dobre tytuły. Przyznaję, że nie przepadam za grami, których autorzy próbują się bronić tym, że trzeba się nagrać w ich grę godzinami, aby móc je docenić/ocenić. Jestem tego zdania, że jeśli ktoś mnie nie przyciągnie grą w ciągu pierwszych minut - po prostu nie czuję tego lub autor faktycznie nie ma nic dla mnie do zaoferowania nie warto się męczyć - lepiej szukać czegoś dla siebie. Nie ma nic gorszego niż grać na siłę w coś w co nie chcemy kiedy tak naprawdę świetnych gier powstałych w RM i powstających - można liczyć w dziesiątkach, a nawet setkach...
    Jak się to wszystko odnosi do gier komercyjnych czyli zwał jak zwał nowych gier 3-d i ich konsolowych odpowiedników ? W skrócie - nudzą mnie po prostu do przesady. Uważam, że ich wartość jest bardziej ogłupiająca niż wzbudzająca wyobraźnię czy intelekt. Nie czuję ich w większości - uważam, że są w większości po prostu durne. Kiedy szukam gier akcji gdzie treść czy intelektualne wymagania od rozgrywki nie mają dla mnie znaczenia lub nie mają znaczenia dla samej gry to wtedy tak - czasem miło jest odpalić sobie jakąś komercyjną naparzankę nie udającą czegoś czym nie jest i totalnie wyłączyć mózg...Tak właśnie dla mnie wygląda różnica między tym co jest dobre w grach komercyjnych, a w grach tworzonych w RPGMAKER.

sobota, 22 czerwca 2013

Desert Nightmare [Survival Horror/Przygodówka][ENG]

   Główna bohaterka gry podróżuje z rodzicami samochodem przez pustynię. Dochodzi do kłótni. Dziewczyna żąda zatrzymania samochodu. Postanawia zatrzymać się przy pobliskiej stacji benzynowej. Udaje się do środka, ale po chwili ogarnia ją przerażenie. Okazuje się, że samochód rodziców odjechał. Dziewczyna pozostaje całkowicie sama na środku gigantycznej pustyni w pobliżu stacji benzynowej i małego miasteczka. Jak się okazuje miejsce jest dziwne. Hotel jest niemal całkowicie opuszczony, a w całym mieście poza kilkoma sprzedawcami i podróżnikami nie spotykamy prawie nikogo ! Miasteczko wieje grozą pomimo tego, że spalona słońcem pustynia rozświetla okolice żółtym blaskiem. Bohaterka zaatakowana przed groźnego psa, który najwyraźniej okazuje się rozdrażniony innym zagrożeniem będzie musiała przygotować się na początek koszmaru, który ją tu spotka. Zaczyna się od znalezienia zwłok czworonoga, którego zmasakrował niezidentyfikowany morderca, a może coś znacznie gorszego. Dziewczyna zdaje relację z masakry chłopakowi, który zatrzymał się w pobliskim barze. Nieznajomy wydaje się stosunkowo bardziej przyjazny od pozostałych mieszkańców...






   Gra charakteryzuje się dość niezwykłym wręcz starannym dopracowaniem. Mamy tu do czynienia z autorskim dziełem. W grze niemal każda szafka, półka i inne przedmioty są interaktywne, ale co najlepsze autor dorobił do każdego obiektu osobne animacje - dlatego możemy dosłownie zaglądać do środka różnego rodzaju schowków/skrytek. W grze grafika jest całkowicie autorska - autor wykonał dla tego projektu dosłownie każdą pojedynczą grafikę.




  Gra łamie zasady horroru ogólnie obowiązującego. Zamiast walczyć z zagrożeniem używając broni w tej grze będziemy musieli wykorzystywać otoczenie do powstrzymywania wrogów - w końcu jesteśmy niemal bezbronną dziewczyną, a naszym jedynym sojusznikiem jest nasz umysł. Sytuacje zagrożenia w grze są imponujące - będziemy musieli m.innymi uciekać przed tajemniczym zagrożeniem w opuszczonych magazynach z niezliczoną ilością pomieszczeń i wykorzystywać dostępne w otoczeniu przedmioty i urządzenia celem spowolnienia lub unieruchomienia wroga. W zasadzie każde miejsce, w którym spotka nas realne zagrożenie będzie wymagało znalezienia innego sposobu na przeżycie lub zaniechanie niebezpieczeństwa - co sprawia, że za każdym razem w chwili niebezpieczeństwa dostaniemy dawkę adrenaliny, tajemniczości i przymus wykombinowania rozwiązania niebezpiecznej sytuacji - nie obędzie się bez efektów, które nie jedną osobę z pewnością zaskoczą. W dalszym etapie gry będzie możliwość m.innymi usmażenia przeciwnika na własnoręcznie skonstruowanej kałuży wodnej z przewodami wysokiego napięcia w środku...Cóż za kreatywny początek gotowania.





   To nie wszystko. Desert Nightmare cechuje mnóstwo zagadek na bardzo ciekawym poziomie. Większość wymaga dopasowywania znalezionych przedmiotów w miejscu ich przeznaczenia - na szczęście zagadki są całkiem logiczne i pasują do klimatu całości. Nie zabraknie też prostych łamigłówek logicznych. Podsumowując pod względem główkowania gra nie ma się czego wstydzić - jest dobrze, a nawet bardzo dobrze - zagadki są znacznie ciekawsze niż w "Schuld". Pod względem lokowania zagadek mi osobiście gra bardzo przypomina klasyczne "Sanitarium" - Desert Nightmare oferuje bardzo dużą ilość zagadek do rozwiązywania, a mimo to nie potrafią one ani trochę zepsuć atmosfery gry , a wręcz ją potęgują.



  Podsumowując Desert Nightmare to bardzo solidny miks survival horroru akcji z klasycznym typem przygodówki z klimatycznymi scenkami grozy podlany przyzwoitym udźwiękowieniem wzbogacającym pustynny klimat gry i poczucie osamotnienia. Muzycznie nieco Silent Hillowa ambientowa muzyka - na szczęście pasuje i wzbogaca atmosferę. Najjaśniejszym punktem gry jako całości wg. mnie jest oddanie zagrożenia i osamotnienia jakie nieustannie towarzyszy zagubionej na pustyni dziewczynie. Jako ciekawostkę dodam, że autor gry pochodzi z Niemiec - stworzył grę w swoim ojczystym języku. Fan gry z innego kraju postanowił przetłumaczyć grę na język angielski. Dzięki tłumaczeniu gry większa ilość ludzi ma okazję grać w jeden z najsolidniejszych horrorów jakie stworzono. Polecam. Gra jest absolutnie bardzo dobra.